czyli: „NAUKOWE” EKSPERTYZY WYKONYWANE DLA NA ZLECENIE DEVELOPERA

Mamy poważne zastrzeżenia co do rzetelności różnych opracowań wykonywanych na zlecenie Gerium. Oto dowody:

Pod koniec lipca 2009 do skrzynek krakowskich radnych inwestor dostarczył przesyłki zawierające pismo wychwalające dobrodziejstwa zabudowy Zakrzówka oraz ekspertyzę prof. dr hab. Wojciecha Radeckiego z Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu. Pan profesor na sześciu stronach zawiłego prawniczego wywodu wyłuszczał przyczyny dla których powołanie przez Radę Miasta Krakowa zespołu przyrodniczo-krajobrazowego w istniejącym Bielańsko-Tynieckim Parku Krajobrazowym byłoby niezgodne z prawem. (Dla niedoinformowanych: cały Zakrzówek znajduje się w granicach Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego) Niezgodność ta była i jest głównym argumentem przeciwników ochrony Zakrzówka przeciwko utworzeniu zespołu przyrodniczo-krajobrazowego. Również nasz ulubieniec radny Grzegorz Stawowy podnosił na lipcowej sesji argument jakoby utworzenie zespołu przyrodniczo-krajobrazowego na Zakrzówku było niezgodne z prawem. Twierdził tak mimo braku takich zastrzeżeń prawnika Rady Miasta, który opiniował uchwałę.

Po przeczytaniu ekspertyzy takiego specjalisty jak Pan profesor wątpliwości powinny zniknąć.

Jednak nasz niepokój wzbudziła sprzeczność pomiędzy dwiema ekspertyzami. Zaczęliśmy więc szukać w danych dotyczących ochrony przyrody w Polsce. Efekt naszych poszukiwań był szokujący:

EKSPERTYZA PROFESORA JEST BLEFEM!

W Polsce znajduje się co najmniej kilkanaście zespołów przyrodniczo-krajobrazowych w parkach krajobrazowych. Duża część z nich została powołana w ostatnich 18 latach, czyli w okresie, w którym ustawa o ochronie przyrody, na którą powołuje się profesor, nie uległa zmianie w zakresie artykułów przytaczanych w swojej ekspertyzie. Część z owych zespołów znajduje się na terenie dużych aglomeracji miejskich, np.: zespół przyrodniczo-krajobrazowy Dolina Strzyży utworzony w roku 2001 w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Są też parki krajobrazowe, w których aż 40% powierzchni zajmują zespoły przyrodniczo-krajobrazowe.

Dla Krakowa wzorem powinna być Warszawa gdzie w śródmieściu występują aż 4 zespoły przyrodniczo-krajobrazowe o powierzchni nawet do 55ha.

Szkoda, że Pan Profesor nie zadał sobie trudu i nie sprawdził czy takie sytuacje miały już w Polsce miejsce. Szkoda, że naukowiec Polskiej Akademii Nauk tak strasznie się kompromituje i to w imię prywatnego interesu. Również radny Stawowy nie powinien używać tego argumentu znając opinię prawnika Rady Miasta. Chyba nigdy się nie przyzwyczaimy do tego, że niektórzy radni pod pozorem rzekomego poszanowania prawa wyraźnie je na potrzeby portugalskiego inwestora i na szkodę krakowian naginają.

Komentarze są wyłączone.